#52: Dlaczego opłaca się zatrudniać osoby niepełnosprawne? – Piotr Konopka i Monika Hołymczuk

      
    
Podcasty / 2018-12-18 / autorzy: Union Investment

Dzisiaj goszczę Piotra Konopkę i Monikę Hołymczuk. Rozmawiamy o zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, mitach i stereotypach w myśleniu na temat współpracy z nimi.

Mówimy też o sposobach, w jaki ludzie myślą o niepełnosprawności – ci, których ona dotyczy, a także ich otoczenie. I jak te sposoby przekładają się na funkcjonowanie w środowisku pracy. Oraz o tym, jak określenie „składka na PFRON” zmienia prawdziwe znaczenie tego przepisu. Z Moniką i Piotrem rozmawiam o tym:
- czy firma musi się szczególnie przygotować do zatrudnienia osób niepełnosprawnych, 
- jakie są wymogi formalne związane z ich zatrudnianiem, czy musimy mieć specjalną infrastrukturę, 
- co trzeba zmienić w kulturze organizacyjnej firmy, aby była ona gotowa na zatrudnianie osób z niepełnosprawnością,
- co sprzyja, a co jest przeszkodą we współpracy osób bez orzeczeń z osobami niepełnosprawnymi,
- z jakimi barierami i stereotypami spotykają się podczas rekrutacji,
- dlaczego zatrudnianie niepełnosprawnych się opłaca,
- jaką radę mogą dać młodym osobom niepełnosprawnym, które dopiero startują na rynku pracy.

Polecam słuchaniu i refleksji.

Podcast "Po Ludzku o Pieniądzach" jest również dostępny dla urządzeń mobilnych z systemem iOS w iTunes » i z Androidem w PlayerFM »
 


Poniżej zamieszczamy transkrypcje naszego podcastu.



Radosław Budnicki: Moi drodzy, witam was w kolejnym odcinku podcastu Po ludzku o pieniądzach. Dzisiaj porozmawiamy o tym dlaczego opłaca się zatrudniać osoby niepełnosprawne.

Moim gościem jest Piotr Konopka – właściciel firmy i Monika Hołymczuk, która pracuje w firmie Piotra Konopka i jest pracownikiem niepełnosprawnym. Opowiedzą nam o tym czy trzeba przygotować firmę na zatrudnienie osób niepełnosprawnych. Dlaczego warto, czy to się opłaca? Jakie są wymogi formalne? W jaki sposób przygotować infrastrukturę? Co takiego zmienić w strukturze firmowej, albo co sprzyja, a co jest przeszkodą w harmonijnej współpracy osób zdrowych z osobami niepełnosprawnymi.

Porozmawiamy też o największych barierach w rekrutacji osób niepełnosprawnych. Mam nadzieję, że ten wywiad przyda się wielu osobom, które zastanawiają się nad zatrudnieniem osób z niepełnosprawnością oraz samym niepełnosprawnym, którzy boją się wejść na rynek pracy. Wydaje mi się, że zarówno pracownicy i pracujący z osobami niepełnosprawnymi, uzyskają wiele cennych rad. Szczególnie polecam ten odcinek przedsiębiorcom, osobom, które zatrudniają pracowników. Słuchając rad Piotra i Moniki być może podejmiecie decyzję o zatrudnieniu osób niepełnosprawnych. Także serdecznie Wam dziękuję i zapraszam do wysłuchania mojej rozmowy.

 

Moi drodzy dzisiaj moim gościem jest Piotr Konopka i Monika Hołymczuk. Porozmawiamy o tym dlaczego opłaca się zatrudniać osobę niepełnosprawną. Pierwsza rzecz, może zaczniemy od Piotra…tutaj nietypowo, Piotra zaprosiłem jako pracodawcę, przedstaw się i opowiedz czym się zajmujesz na co dzień.

Piotr Konopka: Buduję biznes doradczy dla firmy TenStep. Jest to firma consultingowa, która szkoli duże i mniejsze firmy z zakresu zarządzania projektami. Moim oraz Moniki zadaniem jest zbudowanie biznesu skierowanego do Klientów i firm z sektora prywatnego, ponieważ do dzisiaj TenStep jest głównie rozpoznawalny w sektorze państwowym. Cały zespół, który wspiera nas w budowaniu biznesu, stanowią osoby z niepełnosprawnością. Mówimy tutaj zarówno o części administracyjnej czyli Office Managerowie jak i copywriterzy, czy osoby tworzące grafiki. Mamy równocześnie kilka projektów związanych z programowaniem czy generalnie obecnością w Internecie.

Radosław Budnicki: Moniko, czym Ty się zajmujesz?

Monika Hołymczuk: Pracowałam bardzo długo dla Piotra i tworzyłam projekty IT oraz projekty kadrowe. Robiliśmy wszystko pod procesy zdalne w spółkach. Zależało nam aby pracownik z niepełnosprawnością, który do nas przychodzi, mógł pracować w biurze, a ten który pracuje w domu, pracował mniej więcej na tych samych zasadach. Szukaliśmy osób z niepełnosprawnością z wysokimi kompetencjami. Skupialiśmy się na tym, aby niepełnosprawność nie robiła nam różnicy w procesie pracy. Tym zajmowałam się przez wiele, wiele lat, a teraz buduję razem z Piotrem nową nogę sprzedażową w TenStep.

RB : Jesteś osobą niepełnosprawną, tak?

MH: Tak, jestem osobą niepełnosprawną od 18 lat, czyli jest to już dojrzała niepełnosprawność (ŚMIECH).

RB: Tak to się nazywa, dojrzała niepełnosprawność?

MH: Tak sobie mówię żartobliwie. Niepełnosprawność albo chorobę musisz sobie oswoić, żeby z nią jakoś funkcjonować. W naszym środowisku to jest taki dodatek. Ktoś ma blond włosy, a ja mam niepełnosprawność, tak to traktuję.

RB: To coś co cię wyróżnia?

MH : Nie. Chodzi o to, że ty z tym żyjesz, ale to cię nie definiuje w życiu. Jest to albo dodatek albo balast. Musisz na co dzień z tym funkcjonować i nie wyłączysz tego. Lepiej traktować to jako dodatek, czyli mam niepełnosprawność, ale nie jestem niepełnosprawna, tylko ją mam i to jest jakby ta różnica w formułowaniu jak się komuś o tym mówi.

RB: Rozumiem, rozumiem.

MH: To potem przekłada się na to jak ty o sobie myślisz.

RB: Tak się mówi, że człowiek nie jest też swoją pracą.

MH: A to nie, pracoholizm nas wyróżnia J

RB: Często ludzie określają siebie przez pryzmat stanowiska, które zajmują albo mój mąż z zawodu jest dyrektorem… Pamiętacie? Poszukiwany, poszukiwana

MH: Mniej więcej tak to by było. Z zawodu jestem niepełnosprawna, No nie! Mam niepełnosprawność. .

RB: Powiem szczerze nie widać u Ciebie niepełnosprawności. Tak siedzę i staram się domyślić………..

MH:………. I rozkminiasz…….(hahahah)

RB:: Co TY masz bardziej, a co ty masz mniej….

MH: Wiesz, moja niepełnosprawność tak jak dzisiaj wygląda to jest ciężka praca moja i moich rodziców. Tak naprawdę proces zdrowienia czy proces wracania do pracy to ciężka praca twoich bliskich. Gdy zachorowałam to najpierw był wózek, potem chodzik, potem coś tam, coś tam. To był proces bardzo trudnej i ciężkiej rehabilitacji, aby dojść do takiego stanu jak dzisiaj. Owszem, nie jestem i nigdy do końca nie będę sprawna. Natomiast tylko wąskie grono wie co mi jest, wie gdzie mam swoje trudności życiowe, z którymi sobie nie radzę. Również moi najbliżsi współpracownicy wiedzą, kiedy na dzisiaj mam dość, kiedy nie dam rady więcej. Natomiast staram się, aby moja niepełnosprawność nie szła frontem. Czyli jak pracujemy, to pracujemy. Teraz gdy pracuję z TenStepem , pracownicy nie do końca wiedzą co mi jest i właściwie nie muszą wiedzieć, bo to nie przeszkadza mi w pracy.

RB: To informacja potrzebna chyba tylko do działu kadr…

MH: I tak i nie, ponieważ są rzeczy, które przeszkadzają mi w funkcjonowaniu, o których powinnam powiedzieć, żeby mi się lepiej żyło oraz ludziom wokół mnie. Mimo wszystko uważam, że osoby z niepełnosprawnością to nie są jakieś mimozy. One też powinny się komunikować i powiedzieć:

 - „Stary słuchaj, to krzesło w tym miejscu mi przeszkadza, zabierz je!” albo” Ten ekspres do kawy jest za wysoko nie poradzę sobie .”

Wiesz, to też jest tak, że masz wrażenie, że osoby z niepełnosprawnością które wcześniej nie funkcjonowały na otwartym rynku pracy czegoś oczekują, albo wstydzą się powiedzieć czego by potrzebowały. Są to czasami drobne rzeczy. Mieliśmy pracowników z różnymi niepełno sprawnościami. Ja mam akurat niepełnosprawność ruchową, ale byli też pracownicy z epilepsją, albo z chorobami neurologicznymi. Każdy z nich potrzebuje zupełnie innego typu funkcjonowania w biurze.

PK: Ja jestem zdrowy, przynajmniej nie jestem orzeczony. Chociaż większość ludzi twierdzi, że jak się wszystkich przebada to coś się zawsze znajdzie. Dostrzegam to, że regulaminy pracy , czy też miejsca pracy są definiowane przez osoby zdrowe, które nie mają pojęcia co to znaczy pracować z osobą z niepełnosprawnością. Dawno temu byłem na spotkaniu w jednej firmie, która miała w regulaminie pracy przystosowane stanowiska pracy do potrzeb osób z niepełnosprawnością. Tymi dostosowaniami była konieczność posiadania dużego monitora i wygodnego fotela, bo przecież wszyscy niepełnosprawni gorzej widzą i mają krzywy kręgosłup. Zatrudnili więc głuchego człowieka do finansów, który dostał wygodniejszy fotel oraz większy monitor, bo tak przysługiwało. Ale nie do końca jest to tak….W poprzedniej firmie zarządzając kilkuset osobami z niepełnosprawnością miałem kontakt z jedną z osób w biurze, która w momencie gdy zaczynałem nadawać zbyt wysokie tempo pracy, gdy pojawiło się trochę nerwów, ta osoba przestawała mówić i szła na dwu, trzydniowe zwolnienie. Jej niepełnosprawność powodowała, że nerw związany z mową się uciskał i przestawała mówić. Musiałem trochę powstrzymywać się od podnoszenia ciśnienia pracownikom w biurze, bo po co mam mieć pracownika na zwolnieniu jak ja się denerwuje. Tego uczymy się z doświadczeniem. Większość pracodawców w Polsce kompletnie nie ma pojęcia jak tą niepełnosprawnością zarządzać , czy to się finansowo opłaca, bądź nie opłaca dla danej organizacji. Mamy kilkuletnie doświadczenie w zarządzaniu dużymi strukturami związanymi z pracą osób z niepełnosprawnością. Najlepszym dowodem na to, że osoby z niepełnosprawnością świetni sobie radzą jest to, że w firmie, z którą dzisiaj współpracujemy jest osoba z niepełnosprawnością, która ma bardzo dużą wadę wzroku to znaczy na 2% wzroku i jest to jeden z zarządzających tą spółką. Także można.

RB: To niesamowite. Piotrze, kiedy wpadłeś na pomysł, żeby zatrudniać osoby niepełnosprawne?

PK: Na spotkaniach networkingowych poznałem człowieka, który od zawsze pracował z osobami niepełnosprawnymi, okazało się, że sam jest osobą z niepełnosprawnością i tak od słowa do słowa znaleźliśmy wspólny język i biznesowo było nam po drodze. Wywodzę się ze środowiska korporacyjno–finansowego i praca z osobami z niepełnosprawnością wydała mi się czymś odmiennym. Mam poczucie, że robię coś ważnego biznesowo, ale i ważnego dla ludzi

RB: Przejdę od razu do rzeczy. Czy to się opłaca zatrudnić osobę niepełnosprawną?

PK. Każda firma, która zatrudnia co najmniej 25 osób musi zatrudniać osoby z niepełnosprawnością. Tak stanowi ustawa o rehabilitacji zawodowej i społecznej. Jeżeli firma tego nie robi, płaci mandat. Mandat nie jest mały, bo dla firmy 100 osobowej to 170 tysięcy rocznie. Obecnie powinno zatrudnić się 6% z niepełnosprawnością, czyli na 100 osób trzeba zatrudnić 6.

RB : 6 osób…

PK: W Polsce statystycznie jest około 12% osób z niepełnosprawnością, czyli jest z kogo wybierać,

 RB: Czyli dla wszystkich starczy.

PK: Dokładnie. Natomiast statystycznie w firmach jest około 1% osób z niepełnosprawnością, czyli reszta płaci mandaty. Budżet PFRONu wynosi kilka milionów złotych. Jest on zasilany właśnie tymi mandatami. Pracodawcy mandaty płacą, pracownicy nie mają pracy, a cały rynek jęczy, że nie ma komu pracować. W Polsce pracodawcy poszukują ludzi z innych krajów. Natomiast nikt nie rozgląda się za osobami , które mogą pracować zdalnie, które mają niepełnosprawność.

„Pracodawcy mówią : „a niepełnosprawny pracownik, a to są tylko problemy, bo on być może będzie pracował 7 godzin, a nie 8, bo takie są ograniczenia czasowe...”      

RB : „…a nie można zwolnić , bo…”

PK” Ale dlaczego nie można zwolnić?

RB: Właśnie, ale są takie lęki.

PK: Myśląc stereotypowo, również możemy powiedzieć, że nie zwolnimy wysokiej blondynki, bo wtedy ona powie, że ją molestowaliśmy seksualnie, albo robiliśmy jakieś inne zło

RB: Czyli pracownik niepełnosprawny jest zatrudniony na tych samych warunkach jak osoba sprawna?

PK: Tak, z tym, że jego etat to 7 godzin, ale jeżeli lekarz wyrazi zgodę to może pracować 8. Przy wyższych stopniach niepełnosprawności ma 36 dni urlopu, a nie 26, ale jeżeli mówimy o opłacalności i zatrudnianiu [….]

RB: Naruszaniu różnego rodzaju zasad pracy, kodeks pracy itd.……….

PK: [……] to posiadanie na etacie osoby z wysoką niepełnosprawnością, na przykład osoby niewidomej - powoduje obniżenie mandatu nawet o 10 tysięcy zł miesięcznie, więc warto mieć zatrudnioną osobę, która taki parametr spełnia. Opłaca się obniżyć sobie wpłatę do PFRON o 10 tysięcy złotych miesięcznie. Lepiej zapłacić pracownikowi wynagrodzenie w takiej wysokości. Te 10 tysięcy do PFRON trzeba zapłacić, ponieważ przepisy nakładają taki obowiązek. Natomiast jeżeli przestaniesz płacić to te pieniądze musisz wydać na pensje. Nie da się zrobić nic inaczej.

RB: Mówimy teraz o kiju, a jest jakaś marchewka?

PK: Marchewka to wspomniane 10 tysięcy. Musisz te pieniądze wydać. Możesz je wydać mądrzej lub wydawać je głupio.

MH: Jest jeszcze inna marchewka. PFRON 10 lat temu stworzył program STUDENT dla osób z niepełnosprawnością. Im wyższy stopień niepełnosprawności, tym większe było dofinansowanie do studiów. Obecnie na rynku pracy jest bardzo dużo osób z niepełnosprawnością ze skończonymi fajnymi studiami takimi jak informatyka lub dziennikarstwo. Są też osoby po studiach technicznych. Mamy dużo psychologów, pedagogów. Jest duża grupa ludzi z wysokimi kompetencjami, naprawdę z wysokimi - niektórzy nawet są na studiach doktoranckich. Teraz marchewka to, to, że możemy nie płacić kary, a drugie to są dobre kompetencje. To jest dobry copywriter po dziennikarstwie na UW. To jest dobry copywriter który pracował w UWADZE dla TVN. To jest programista PHP.

RB: Ludzie na wysokim poziome.   

MH: Mało tego, ludzie ambitni. Mam takiego jednego programistę który mi mówi „ Znajdź mi inne zlecenie, innego klienta, bo ja się tu nudzę, bo ja się tu nie rozwijam. Dobra siedzę w domu, nie jestem najwybitniejszym PHP-owcem jeszcze, ale chcę się rozwijać, bo tu się nudzę.”

Mamy doktoranta, który robił projekty badawczo – rozwojowe na Uniwersytecie Warszawskim, na wydziale fizyki. Jest samoukiem, dobrze robi bazę SQL’a. Nie ma doświadczenia w dużej firmie i to jest jego problem. Jest na doktoracie, wspina się na ściankach w wolnym czasie. Jak widzisz, są to ludzie, którzy mają wysokie kompetencje.

Niektórzy są tak przyzwyczajeni do ludzi z niepełnosprawnością, z którymi pracują, że kompletnie nie dostrzegają tej niepełnosprawności, tylko widzą kompetencje oraz korzyści dla siebie. Niektórzy nie wiedzą nawet do końca co tym osobom dolega . Wiedzą, że są zdalne, że na przykład pracują na 2 tury, że copywriter woli pracować rano 3 godziny oraz wieczorem 4 godziny. Korzyścią jest również to, że taki pracownik fakturowo jest dla pracodawcy tańszy - kara do PFRONU amortyzuje się - jest to wspomniana już wcześniej marchewka finansowa, a z drugiej strony są kompetencje i to dość wysokie. Istnieje jednak mentalna bariera niepełnosprawności.

 Jedni patrzą wyłącznie na kompetencje i mówią ”Ale fajnie przyszedł fajnie testy”, a drugi powie „o Boże on jest na wózku...”.

……. Ale przecież tego wózka nie widzisz, tak? Nawet jeśli ktoś pracuje zdalnie, to przecież nie widzisz tego wózka, a nawet jak przyjdzie do biura, to co ci to kurde przeszkadza?

PK: Byliśmy kiedyś na spotkaniu w jednej z olbrzymich międzynarodowych firm gdzie powinno być zatrudnionych 120 osób z niepełnosprawnością. Jeden z członków zarządu powiedział, że „kaleki nadają się do produkcji papieru toaletowego i niepełnosprawni nie będą chodzili po jego klientach”. Ta osoba nadal jest członkiem zarządu tej firmy, a firma szczyci się wysokimi kompetencjami w zakresie odpowiedzialności społecznej sektora biznesu. Byliśmy w innej firmie kiedyś , gdzie rozmawialiśmy na temat stworzenia miejsc pracy dla osób z niepełnosprawnością. Ktoś zrozumiał, że będziemy zastępować pracowników pełnosprawnych, pracownikami niepełnosprawnymi - zwolnimy kilkadziesiąt osób z call center i zatrudnimy niepełnosprawnych. Gdy związki zawodowe się o tym dowiedziały, projekt poszedł do piachu tak szybko jak to tylko było możliwe. Osobom zdrowym wydaje się, że osoba z niepełnosprawnością to osoba na wózku, ponieważ widzimy tylko ideogramy przed supermarketami na miejscach parkingowych. Osoba niepełnosprawna to jest osoba z laską, migająca , ewentualnie jeżeli ktoś ogląda Klan , to ma poczucie, że może Maciuś z Klanu może być osobą z niepełnosprawnością. Natomiast spektrum bycia osobą z niepełnosprawnością jest olbrzymie. Jest to w większości niewidoczne. Tak jak powiedziałem, co 8 chodzący po ulicy jest niepełnosprawny.

RB: Piotrze, pamiętamy jeszcze te czasy kiedy nie było jeszcze rewolucji internetowej i ciężko było znaleźć pracę. Były specjalne spółdzielnie inwalidzkie.

PK: Współczesny rozwój technologii daje kompletnie inne możliwości działalności, bycia zatrudnionym i prowadzenia firmy. Nawet to, że dzisiaj siedzimy w jednym z biurowców w Warszawie i nagrywamy wywiad, którego będą słuchały osoby na całym świecie…….. to pytanie czy one słuchając nas robią to zdalnie czy stacjonarnie? Jeżeli potrafimy sobie wyobrazić, że praca dla osób z niepełnosprawnością to nie tylko skręcanie długopisów i produkcja szczotek, to nagle się okaże że ci pracownicy mogą wykonywać masę różnych zadań.

RB: W tej gospodarce bariery praktycznie znikły.

MH: Gdy piszesz na przekład artykuł i siedzisz w kawiarni, to pracujesz zdalnie czy pracujesz w biurze? Gdzie leży granica między pracą zdalną? Tak naprawdę wszyscy pracujemy zdalnie, tylko my tego tak nie definiujemy.

RB : Wszyscy są cyfrowymi nomadami. Niektórzy pracodawcy jednak się boją.

PK: Dobrze, ale jaka jest różnica czy pracujesz w boxie obok, w boxie na innym piętrze, w innym biurowcu, w innym mieście, albo u siebie w domu? Gdzie jest granica między zdalnością pracy, nawet w ramach jednej organizacji, a całkowitą zdalnością pracy? Wydaje mi się, że wynika to z tego, że dział kadr chciałby mieć podpis, bo wtedy jest dowód, że pracownik przyszedł do pracy . Managerom z kolei wydaje się, że przez nakładanie rąk, osmozę i w ogolę….

RB: To jest potrzeba kontroli………

PK…… potrzeba kontroli ………może być tak, że człowiek gdy pracuje to widzisz, że jego nazwisko wyświetla się w systemie, bo się zalogował. Jak pracuje to wyświetla się na zielono, a jak nie to na czerwono. Chęć widzenia tego człowieka własnymi oczyma, podchodzenia, pilnowania, czy on właściwie stuka tym młotkiem, czy stuka w klawiaturę, to jest tylko przyzwyczajenie managera, który nigdy nie miał takiej sytuacji, że musi zarządzać kimś zdalnym. I nagle mu się wydaje, że jak on siedzi tam, a tamten siedzi w domu, to nie pracuje.

RB: Piotrze, mam przygotowane konkretne pytania. Czy trzeba przygotować firmę na zatrudnienie niepełnosprawnych? Jakie są wymogi formalne i jaka musi być infrastruktura?

PK: Nie ma żadnych wymogów formalnych, Jeżeli przyjdę do ciebie, a ty mnie będziesz chciał zatrudnić, to możesz się zorientować, że jestem niepełnosprawny w momencie gdy mnie zatrudnisz i pokażę ci jakiś dokument.

MH: Jeśli chodzi o przygotowanie infrastruktury wynika ono z rozmowy z danym pracownikiem. Przykład z mojego podwórka. Przyszedł Pan z urzędu mazowieckiego na kontrolę i mówi:

  • pan „Idziemy oglądać łazienki”
  • ja „To idźmy oglądać łazienki”.
  • Pan wchodzi do łazienki i mówi ”Nie ma uchwytów przy toalecie, umywalce.”
  • A ja się go pytam „A zapytał się mnie pan czy ja takich uchwytów potrzebuję?”
  • I on odpowiada No nie…ale mam normę ,Pani potrzebuje…
  • Moja odpowiedź No nie, ale mi to nie przeszkadza, ja tego nie potrzebuję
  • I jego odpowiedź „no to ok.”

Możesz się wybronić. Najlepiej jest gdy masz spisane to czego twoi pracownicy potrzebują. Na przykład potrzebuję niżej uchwyt na papier toaletowy, niżej ekspres czy gdzie indziej położone talerze.

RB : To musi być logiczne, dostosowane do ludzi.

MH: Ktoś potrzebuje lepsze krzesło by mógł się odchylić, czy mógł sobie wygodnie usiąść. U nas były dziewczyny, które miały choroby światłoczułe. Musieliśmy założy rolety, żeby mogły zasłonić sobie okno szczelnie i to wszystko.

PK: To nie jest tak, że musisz zrobić coś, po prostu trzeba to zrobić z głową. Natomiast jeśli chodzi o sprawy formalne to pracownik w pewnym momencie powinien przedstawić orzeczenie o niepełnosprawności. Wtedy w kadrach trzeba to zarejestrować, czasami zaraportować , czasami nie trzeba robić nic.

RB: Trzeba przygotować pracowników? Mówię o pracownikach niepełnosprawnych? Musicie obchodzić się nimi jak z jajkiem?

PK: Pierwszego dnia, jak zacząłem pracę i byłem jedyną osobą zdrową wśród osób z niepełnosprawnością Monika chciała pokazać paranoję takiego podejścia i zrobić szkolenie dla wszystkich pracowników w biurze -jak obchodzić się z pracownikiem zdrowym. To dało mi do myślenia, że to nie jest tak… trochę mnie wmurowało…. I tak sobie pomyślałem, dlaczego mam u klienta mówić, że na tę osobę trzeba zwracać uwagę, bo coś tam.. Jak będzie chciała to powie, jest dorosłym człowiekiem. Jak jej będzie coś przeszkadzało to powinna powiedzieć. Czasami jest tak, że firmy potrzebują takich specjalistów jak my, którzy umieją doradzić. Wtedy pracownikowi jest łatwiej do trzeciej strony się odezwać i powiedzieć ”coś mi nie pasuje, ale boję się uzewnętrznić ”. Z kolei pracodawca nie umie też czasami przekazać tej wiedzy osobie z niepełnosprawnością, ponieważ też się boi że przez przypadek ją urazi oraz narazi na dyskryminacje.

MH: To jest trochę tak, że ja Piotra wprowadziłam w bardzo nie fajną sytuację, bo on był faktycznie rodzynkiem. Był jedyną osobą, która była sprawna u nas w biurze. Przychodził i chciał opowiadać o niepełnosprawności. Siedzi w biurze, sami niepełnosprawni i on tu nam będzie mówił jak to my mamy o sobie opowiadać , a w ogóle to miał problem z tą moją kulą ( ja wtedy chodziłam o jednej kuli), bo ona się gdzieś tam walała i on nie wiedział czy ją może dotknąć czy nie może, czy może ją przestawić itd., a ja sobie go trochę testowałam – na ile mogę sobie pozwolić, a ile on przeżyje. Też tak jest, że dzisiaj osoby sprawne testują osoby z niepełnosprawnością. To wynika z wielu czynników. Uważam, że telewizja robi bardzo dużo krzywdy. Dlaczego? W publicznej telewizji, takiej jak TVN widzisz reklamy typu pomóż, wyślij sms - jesteśmy niepełnosprawni, nie pracujemy, daj nam pieniądze itd., itd.… I jaki masz obrazek? Jeśli się nie stykasz na co dzień z osobą niepełnosprawną w biurze, w pracy w miejscach publicznych, to co Ty widzisz? Że trzeba im cały czas pomagać. Oni mają renty, zasiłki no i jak on przyjdzie do mnie do pracy? No przecież wczoraj musiałem mu tam wysłać te 5 zł…..

RB: Wydaje mi się że pracodawcy boją się takiej postawy roszczeniowej

MH: To jest obrazek, który widzisz w telewizji, a potem przychodzimy i mówimy „no stary możemy ci wszystko zrobić”. Będzie to kosztować dużo mniej niż jakbyś miał sprawnego [pracownika] , będziesz miał zdalnego , który może wykonać to samo albo i fajniejsze rzeczy”. Natomiast on mówi „ no jak to przecież trzeba pomagać, pewnie potrzeba asystenta do toalety albo dwóch asystentów to jakieś […], no co ty.”

RB: Co takiego w kulturze firmowej sprzyja, a co jest przeszkodą w takim zatrudnieniu osób niepełnosprawnych?

MH: Według mnie elastyczniejsze są struktury mniejsze niż korporacyjne.

RB: Poniżej 25 osób?

MH: Tak, dlatego, że mają mniej ustrukturyzowane formuły, są bardziej otwarci i elastyczni. Również patrzą na koszty, nie koniecznie na karę, ale na to że potrzebują przysposobić troszkę tańszego pracownika – są elastyczni.

PK: Jest jedna duża korporacja programistyczna, która zatrudnia ponad 2 tysiące ludzi, czyli płaci corocznie około 3 miliony z kawałkiem mandatu – bo nie zatrudnia osób z niepełnosprawnością. W Polsce nie ma prezesa tylko jest dyrektor zarządzający, bo to jest oddział zagranicznej spółki. W związku z tym dyrektor ma trochę inną odpowiedzialność niż prezes. Jest rozliczany z wyniku sprzedażowego liczonego z liczby sprzedanych licencji w ciągu roku – to jest globalna korporacja- dużo sprzedają w ciągu roku bo wszyscy znają ten brand. Cała administracja jest wyoutsource’owana. Pensje, opłaty oraz mandaty na PFRON są płacone przez zewnętrzną firmę od sztuki. Jest budżet zaplanowany na 3,5 miliona dla PFRON , to tyle jest zaplanowane 3,5 miliona w budżecie. W ogóle w tej firmie nie ma z kim porozmawiać odnoście tego, że my wam zaoszczędzimy 3,5 miliona, które możecie wydać mądrzej np. na zwiększenie sprzedaży, albo na wprowadzenie programu związanego z rozwojem biznesu. I nagle się okazuje, że 3,5 miliona idzie w piach, bo nikomu na tym kompletnie nie zależy. Natomiast jak pójdziesz do mniejszej firmy – ostatnio byliśmy w takiej firmie motoryzacyjnej pod Kielcami, w której zatrudnionych jest 150 osób i właścicielka jest świadoma tego , że musi mieć zatrudnione 6% osób z niepełnosprawnością, bo inaczej będzie płaciła 400 tysięcy rocznie mandatu, a 400 tysięcy w kieszeni z punktu widzenia właściciela to już są całkiem fajne pieniądze. Za te 400 tysięcy można zatrudnić pracowników, którzy wygenerują dodatkową wartość, albo można oddać te pieniądze do budżetu pod tytułem PFRON i wtedy nad tymi pieniędzmi traci się kontrole. Mniejsze polskie firmy, gdzie zarząd jest po stronie właściciela, gdzie ta świadomość PNL i kosztów jest po stronie właściciela , są bardziej chętne by wdrażać takie rozwiązania.

MH: Byliśmy jeszcze w takiej firmie w dużym banku , który chciał od nas kupić produkt. i pytamy…. ….Istnieje wiele modeli zatrudnienia: pracujący u nas , pracujący na rzecz czyli świadczący usługi albo ludzie zatrudnieni bezpośrednio w banku.

MH:     Bank płaci bardzo dużą karę, więc pytamy czy ten model jest dla was bardziej opłacalny? Pracownicy nie tracą, jeszcze się czują bardziej zachęceni organizacją.

Bank:   Nie, nie możemy bo mamy plany finansowe, mamy plany zatrudnieniowe. No i ta kara jest wliczona w te plany finansowe, więc nie jeśli już to kupimy tylko usługę.
 

Czyli, zapłacą nam za usługę, a tego mandatu, nie ruszą. Tak bo, on jest ujęty w planie finansowym.

RB: Bo może nie wiedzą ?

PK: On jest winny PNL’u nie rozmawiamy bo wtedy możemy rozmawiać np. z paniami w kadrach albo dyrektorami sprzedaży na przykład budżet … ten mandat znajduje się w budżecie podatków. A dział podatków mówi: ”ja to tylko płacę, a po co mi jest potrzebne 120 osób z niepełnosprawnością, przecież nie do liczenia podatków”. W dużej korporacji, zwłaszcza gdzie budżety są zatwierdzane np. w Londynie albo we Frankfurcie nagle okazuje się, że tamte kraje i właściciele firm w ogóle nie wiedzą jak to wygląda w Polsce i mówią – nie optymalizujemy podatków, nie oszczędzamy na takich rzeczach, jak każą płacić to płacą.

To jest też tak, że dużo osób związanych z kadrami lub księgowych - a tam najczęściej się PFRON znajduje, to nie są działy biznesowe tylko są to działy obsługowe i one mówią że to jest tylko składka na PFRON. Ale to nie jest składka bo np. jeżeli będę jeździł 140 kmh w tunelu na Wisłostradzie i będę codziennie dostawał blankiet na 500zł to znaczy płacę składkę na policję?  Nie, ja płacę mandat! To tak samo jak jest napisane w ustawie: masz zatrudniać 6% jak nie to płacisz, więc to nie jest składka na PFRON a mandat!

RB: Mówimy o tych barierach po stronie pracodawców,niewłaściwym miejscu czy są bariery po stronie kandydatów też?

MH: Tak. Ludzie z niepełnosprawności czasem boją się iść do pracy do firmy gdzie są same osoby sprawne - ze strachu. Np. ludzie z niepełnosprawnością, prosto po studiach w ogóle boją się przyjść do pracy bo myślą „no, ja mało umiem”. Przyjmowaliśmy np. na program stażowy programistów. Mają bardzo niskie poczucie wartości i teraz mam graficzkę – bardzo fajną dziewczynę, którą też przyjęliśmy tak naprawdę po szkole i ona na początku mówiła „O Boże! Nie dam rady, Pani mnie zwolni po miesiącu” no ale ja mówię że będziemy pracować w zupełnie inny sposób, bo będziesz się uczyła ja ci muszę poświęcić troskę, więcej czasu. Dostała grupę czyli ludzi, z którymi pracowała- bała się do nich odezwać na początku, miała dużo barier wynikających z tego że siedzi w domu. Natomiast jest u nas z pół roku i jest bardziej rozgadana w tej chwili. Ukręciłam sobie bata na głowę teraz. Jest bardzo wartościowa i jeśli jej coś dajemy (np. nowe zadanie) to jej zależy, bo z nami pracuje , my jej pomogliśmy trochę wyjść do ludzi i jej bardzo zależy by zostać i się rozwijać . Sama jeśli mamy do zrobienia projekt graficzny to robi nam 3 wersje – a może to zrobimy, a może tak albo tak……

Wiesz, jeśli tych ludzi trochę obłaskawisz i dasz trochę od siebie, nauczysz ich pracy to potem masz naprawdę fajnych ludzi na pokładzie, którzy są wiesz…… brzydko mówić wierni ale są z tobą związani że chcą dla ciebie pracować konkretnie bo ci zaufali. Czyli to jest taka stałość, oni nie uciekają, chociaż mam takich którzy znają swoją wartość i czasem odchodzą.

RB: No tak, to zrozumiałe. To oznacza, że po pewnym czasie oni już nie dostrzegają swojej niepełnosprawności jako bariery.

MH: Nie, tylko kompetencje…… mam takiego …… pana dziennikarza właśnie do copywritingu. On mnie pyta jakie będą challenge bojowe dla niego, bo on był dziennikarzem wojennym. Coś mu się stało po drodze i on teraz pracuje w domu ale, chce żeby ta praca była dla niego challege’m. Nie chce pracy która będzie nudna i nietwórcza.

RB: Był dziennikarzem wojennym? Korespondentem ?

MH: tak, przepraszam korespondentem

RB: Niesamowite. To taki człowiek będzie musiał przychodzić do pracy po gzymsie żeby tylko czuć adrenalinę.

MH: Pracuje zdalnie. Coś stało się z jego oczami, ale oczekuje ode mnie takich zadań.. tak… trudniejszych, ale to jest człowiek perełka. Niestety nie pójdzie już do zwykłej pracy, ale to jest człowiek którego sobie mogę jako ASA w rękawie trzymać.

PK: Wspominaliśmy o tym, że jedna z osób zarządzających firmą gdzie dzisiaj budujemy biznes jest osobą niepełnosprawną, czyli ma dużą wadę wzroku. Z Marcinem znamy się już 21 lat. Pierwszy raz gdy go zobaczyłem po dłuższej przerwie, zorientowałem się, że pomimo tego że ma słaby wzrok to ładniej pisze po flipcharcie niż ja. Jeżeli mówi o tym, że pracuje dla dużych spółek państwowych, a ludzie z którymi współpracuje chcą pracować wyłącznie z nim – z powodu jego kompetencji, a to że ma trochę grubsze okulary to w ogóle kompletnie nie ma żadnego znaczenia. Mieliśmy doświadczenie z call center zdalnymi, gdzie zarządzający team leaderowie mówili, że nie widzą przeszkód w dzwonieniu – byli osobami niewidzącymi . Znamy przykłady firm, które prowadzą usługi księgowe lub kadrowe, gdzie pracują osoby głuche. Oczywiście możesz próbować się dodzwonić, ale słabo ci to wyjdzie, natomiast teczki kadrowe prowadzą bardzo dobrze. Po prostu trzeba umieć znaleźć jakiś taki segment, gdzie okazuje się, że ta niepełnosprawność kompletnie nie przeszkadza, bo ja dzisiaj mam wadę wzroku np. 3,5 –jestem krótkowidzem. I teraz pytanie, w którym momencie powinienem - a okulary noszę od zawsze - powiedzieć że jestem osobą z niepełnosprawnością? Ja nie mam pojęcia gdzie może być ta granica. Czy wtedy gdy będę miał -10, -15 -20? Z tymi osobami trzeba pracować jak z osobami zdrowymi. Dostrzegać to ze umieją robić fajne rzeczy a ta niepełnosprawność przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

RB: OK, a jaką radę dalibyście młodym osobom niepełnosprawnym wchodzącym na rynek pracy?

MH: Wiesz, mój ojciec do dzisiaj sprawdza mi czucie w nodze, co jest ciekawe. Jak zachorowałam to wiadomo, że wpadasz w jakiś dół i masz mega depresję. Ja zachorowałam jak miałam lat 15, czyli nie chodziłam do liceum. Liceum przychodziło do mnie do domu i oprócz tego, że miałam nauczycieli, którzy przychodzili do mnie do domu to cały czas spędzałam na rehabilitacji… ja już miałam jej dosyć. Jak widziałam kolejnego rehabilitanta to myślałam że mu strzelę, ale to co mi dali rodzice to: wymagać. Poszłam na zwykłe studia ze zwykłymi ludźmi na jedne, potem dołożyłam drugie i jakbym nigdy nie miałam granicy, zawsze pracowałam według schematu „udowodnić, że mogę tyle samo co ty albo i więcej”. Apropos, Marcina Guzika, który jest dla mnie guru zarządzania projektami. Robi gigantyczne projekty, wiele mnie nauczył dzięki szkoleniom, które robiliśmy razem z Piotrem. I napisaliśmy projekt na 1 600 000, który wygraliśmy na przykład dzięki Marcinowi. Mamy 2 projekty, którymi są zainteresowani duzi menagerowie, czy no wiesz da się. Niezależnie od tego co ci jest – da się. Fajnie by sobie znaleźć w tej niepełnosprawności jakąś mega podnietę. Zaproś kiedyś ludzi z fundacji Avalon Extreme. To są chłopaki, którzy realizują najbardziej ekstremalne rzeczy na wózkach, albo bez rąk. Jest chłopak, który ściga się samochodami tylko nogami. Robią sobie corssfit na wózkach, skaczą ze spadochronów, z czego się da, robią najbardziej zwariowane rzeczy jakich w ogóle nie skojarzył byś z niepełnosprawnością i ekstremalnymi sportami. Fajnie jest znaleźć coś takiego dodatkowego dla siebie. Ja lubię samochody, szybkie samochody. Natomiast znaleźć coś takiego ze nieważne co ci jest: możesz stać, niektórzy biegają – Marcin chce przebiec maraton – ten nowojorski.

RB: Polecam podcast , który nagrałem z Darkiem Strychalskim - polskim maratończykiem niepełnosprawnym – biegał 240 KM w Himalajach i przebiegł Dolinę śmierci jako jedyny polak. W ogóle wśród biegaczy.

MH: Mam kolegę, którego poznałam kiedyś na turnusie rehabilitacyjnym. Ma firmę sport-on i produkuje hand-bike’ki do ekstremalnej jazdy, czyli takie do wycieczek górskich. Wspinał sie na Kilimandżaro bodajże pod skrzydłami fundacji Anny Dymnej.

RB: z Piotrem Pogonem, który też był moim gościem.

MH: Tak

RB: Pogon prowadził

MH: Tak

RB: Na onkologicznym ADHD

MH: To są ludzie, którzy robią takie wielkie rzeczy, mają rodziny, dom – wszystko. Zarabiają duże pieniądze bo jego handbike’ki sprzedają się w USA i Kanadzie – Są jedne z lepszych na świecie, wiec da się, da się

RB: Moim przyjacielem i gościem był Wojtek Makowski - paraolimpijczyk, srebrny medalista z Rio, on pływa, jest niewidomy.

MH: Ja mam przyjaciela Jacka Czecha, który też pływa i już jest mistrzem świata bodajże w pływaniu w swojej kategorii. Mamy też przyjaciół którzy są kompetencyjnie bardzo wysoko - Pracują w dużych korporacjach i mamy ludzi, którzy w sporcie się realizują – ja nie widzę granic.

RB: W sporcie – nie tylko siedzą przed komputerem.

MH: Wiesz, chodzi o to że nie ma granic i jeśli będziesz siedział w domu i mówił „o boże boli mnie” no to stary, nic z Ciebie nie będzie – będziesz siedział na zasiłku do końca życia. Będziesz brał tylko od pań urzędniczek – będą sprawdzały, czy masz dobry sufit, czy wystarczająca ilość kafelków, bo przecież są programy że ci dadzą nawet na łazienkę ! Czy mam 6*6 kafelki czy powinieneś mieć 12 na 14. Ja nie chce z takiego życia, ja chce zarobić na te kafelki – kurcze no o to chodzi.

RB:: Powiedziałaś ważną rzecz, o swoim ojcu. Mam takie pytanie: jak bliscy opiekunowie powinni wspierać taką osobę niepełnosprawną szukająca pracy?

MH: Przede wszystkim nie głaskać. To jest nie miłe, wiesz możesz po latach powiedzieć, że kurczę wy mnie nie głaskaliście. Tylko że dzięki temu, ja się czuję teraz twarda i mocna.

Po drugie nigdy nie mówić „nie dasz rady”. Mieliśmy taką sytuację z panem Radkiem. Chcieliśmy pomóc razem z Runaways’ami z Mordoru na Domaniewskiej. Chcieliśmy pomóc bo stoi sobie pan Radek który rozdaje ulotki na Mordorze……..

RB: Widziałem zdjęcie na fanpage Rafała.

MH: Zaproponowaliśmy mu staż i pracę. Pan Radek szukał pracy na zimę, ale ponieważ pan Radek nie potrafi nawet obsługiwać komputera , wiesz gdzie tam po drodze rozjechało mu się ze szkołą i nawet nie zrobił tych podstawowych kompetencji , no ale przyszedł na spotkanie. Postawiłam swojego pracownika, i mówię „słuchaj będziesz się uczył 3 miesiące, żebyś nam mógł chociaż przychodzić i rejestrować pocztę, robić takie proste rzeczy, ale żebyś miał tą pracę na zimę”. On na początku powiedział OK, a potem zadzwoniła do nas jego siostra oraz obecna pracodawczyni i stwierdziła, że my na pewno jesteśmy oszustami, no bo jak to damy mu pracę?! Przecież on rozdaje ulotki, a my mamy jakąś pracę przez komputer i mu będziemy płacić, a że on ma zasiłek to może straci ten zasiłek……. Po prostu zrobili z nas oszustów, zrobili z nas jakiś takich kłamców, że jego milion razy oszukali już! No, ale ja mówię że ja mu chcę płacić pensję. Tylko jest jeden warunek – dostaje umowę na okres próbny, ma 3 miesiące na to by się nauczyć prac, jakie mamy w biurze, musi umieć coś – musi pracować. No i nie zdecydował się. Zrobili mu zbiórkę na pomagamy.pl czy coś i na tym się skończyło. Zdecydowałam, że nie będę brała więcej razy udziału w takich akcjach.

RB:….bo to nie jest dobry kierunek.

MH: Tak, to nie jest dobry kierunek. Chcesz komuś dać edukacje i go uczyć, ale musisz przychodzić, pracować a okazuje się że najlepiej zebrać na pomagamy.pl czy na jakimś innym portalu. To są portale, które służą do zbierania pieniędzy dla dzieci chorych, i to jest ok. Natomiast na pomoc panu Radkowi na pomagamy.pl, któremu chcieliśmy faktycznie pomóc, czyli dać mu edukacje, który nawet gdyby się z nami nie związał, poszedł by gdzieś indziej i powiedział tak, ja umiem rejestrować pocztę, tak, potrafię coś tam robić, czy tak znam podstawy Excela, nie to nie.

RB: A co jest z intelektualnie niepełnosprawnymi? Czy jest dla nich rynek pracy ?

PK: Tak, ale czy mówimy tylko o intelektualnie czy też psychicznie bo to też trzeba rozważyć?

RB: Właśnie, jaka jest różnica?

PK: Znamy przykład jednej pani, która ma tytuł chyba doktora, która zarządzała jakimś wydawnictwem w Polsce. Skończyła studia związane z polonistyką i w pewnym momencie zachorowała na schizofrenię. Osoby chore psychicznie gdy są na lekach to jest dobrze, a jak nie to może być ciężej, ale ta pani potrzebuje stabilizacji i od 8 lat robi korekty reklamowe dla jednego z producentów w Polsce. Codziennie dotrzymuje zestaw ulotek do przeczytania, zweryfikowane odsyła i w ten sposób pracuje. Jeżeli mówimy o osobach intelektualnie niepełnosprawnych, czyli majacymi deficyty związane z rozwojem, to mieliśmy w biurze takie 2 osoby, które idealnie sprawdzały się w biurze - by iść na pocztę, żeby stanąć w kolejce, zanieść gdzieś dokumenty, wynieść śmieci. To są rzeczy, które też w biurze trzeba robić. Wszyscy mówią, że ja to jestem duży pan dyrektor to jest poniżej mojej godności. Albo wstawianie kubków do zmywarki. Każdy mógłby sam ale nie. Jeżeli nie umiemy nauczyć tych osób czegoś innego, to spróbujmy pokazać by zbierały kubki z każdego biurka i wstawiały je codziennie do zmywarki.

RB: I to im pomaga, to jest tez jakaś forma rehabilitacji pewnie?

MH: Generalnie zadania zależą od schorzenia. Osoby z chorobami psychicznymi wymagają od nas 2 rzeczy:

  • zaufania – bardzo dużego czyli okresy przesilenia wiosennego i jesiennego są dla nich bardzo trudne – niezależnie od leków. Muszą mieć do Ciebie na tylko duże zaufanie by ci powiedzieć „źle się czuję, nie chce pracować teraz. Daj mi zwolnienie, albo chce wziąć sobie urlop”. Niestety sam musisz sobie wypracować taki poziom zaufania, natomiast są to bardzo inteligentni ludzie. Czasami pogoda powoduje, że są nadaktywni i robią więcej niż byśmy chcieli, czasami nie mogą spać. Najważniejsze jest by praca była stabilna – nie było dużo zmian działów, zbyt dużych projektów.

RB: Czy znacie przypadki takich osób zatrudnionych z choroba psychiczną?

MH: Tak, my zatrudnialiśmy bardzo dużo takich osób.

RB: Z autyzmem np.?

MH: Z autyzmem nie, ale z chorobą aspergera. Co jest najważniejsze dla osób z taki deficytami? Aby praca byłą powtarzalna. Oczywiście zadania mogą być bardzie skomplikowane, natomiast muszą być podzielone na punkty i powinny odbywać się zawsze o tej samej godzinie. Zaburzenie tego procesu np. „mówiąc nie ty dzisiaj tylko na 2h” jest stresujące, więc dobrze jeśli proces jest powtarzalny, czyli np. o godzinie 9:00 przychodzę i sprzątam biuro, potem odstawiam kubki, stawiam wodę, przygotowuje sale. Pewna rutyna powoduje że oni są nawet w stanie obsługiwać bardzo duże firmy! W ten sposób właśnie: idąc, adresując pocztą, wysyłając ją , wpisując do książki. I wiesz to wszystko musi być takie regularne, da się da się. U nas na przykład segregowali dokumenty. Mieli schemat takiego idealnego segregatora – taki model i według niego archiwizowali.

 

RB: Jest taka strona- Zatrudnijasa.pl i to jest strona z osobami ze spektrum autyzmu, Asperger.

 

MH: Tego nie znam.

 

RB: Widzę też ludzi z Ekonu – oni też zbierają śmieci – segregują w różnokolorowych workach no i wiem że to są osoby intelektualnie niepełnosprawne.

 

MH: Opowiem ci na dodatek że mamy jednego z Panów – jest gońcem i polecenie nie wychodź z biura bez podpisanego tego dokumentu rozumie dosłownie. Nie popuści Pani na recepcji, dopóki Pani nie odda mu dokumentów. Będzie stał i zapyta: „Już zamykają biuro, więc mam jeszcze stać?”Trzeba pamiętać, że pewne polecenia rozumieją dosłownie, ale są dzięki temu bardziej skuteczni.

RB: Zbliżamy się już do końca. I mam ostatnie pytanie. Co należy, poprawić w świadomości pracodawców i osób niepełnosprawnych? Jak podejść do tych ludzi, żeby zaczęli zatrudniać? Macie jakieś pomysły?

MH: Moja przyjaciółka pracuje w IBM i prowadzi edukacje czym jest niepełnosprawność i jak z nią funkcjonować. Pokazuje na swoim przykładzie, bo ona jest managerem. Myślę, że bardziej przez edukację, przez dopuszczenie osób z niepełnosprawnością do funkcjonowania w społeczeństwie. Na przykład Ustawa o tym, że szkoła ma prawo powiedzieć osobom z niepełnosprawnością, aby uczyły się w domu według mnie to fatalny pomysł. Też byłam ofiarą takiego postępowania w liceum. Pan dyrektor stwierdził, że szkoła jest dla mnie niebezpieczna, mogę się przewrócić i przez 3 lata nie pozwolili mi wchodzić do liceum. Musiałam się uczyć w domu, mimo że nie chciałam, a mieszkałam naprzeciwko szkoły.

RB: Segregacja nie jest dobra.

MH: Życie toczy się dalej, nawet jeśli chcesz być częścią grupy. Wiadomo ludzie dojrzewają, mają swoich przyjaciół, grupy, separują cię, a gdy nie uczestniczysz w życiu grupy, nie musisz też nadganiać. Pewnie, że osobom niepełnosprawnym jest czasami ciężko nadążyć - na przykład ruchowo, gdy wymyśli sobie jakąś głupią zabawę. Natomiast jeśli te osoby z niepełnosprawnością nie będą uczestniczyć w normalnym życiu, to potem się separują. Tworzą się kasty, grupy z niepełnosprawnością . Jak się wmieszamy to przestanie nam to przeszkadzać. Też mówienie o tym: jeżdżę na wózku, chodzę o kulach, to nie jest temat tabu. W Polsce o wielu rzeczach się nie rozmawia - nie rozmawia się o seksie, o homoseksualizmie i nie rozmawia się o niepełnosprawnych. To jest tabu. Spójrz na toalety! Masz toaletę dla kobiety, mężczyzn i niepełnosprawnego.

RB: Trzecia płeć.

MH: Dokładnie. Niepełnosprawnych traktujemy jak taki twór i trzeba z tym walczyć. Myślę, że przez dedykację oraz integrację , ale nie na siłę, niech to będzie proces naturalny.

PK: Jeśli chodzi o firmy, to praca u podstaw. Może być tak, że przez ostatnie 5 lat z jedną firmą widuję się co roku i co roku firma mówi, że my teraz robimy duży projekt. Na końcu okazuje się, że z tego projektu nic nie wyszło, spotykamy się za rok i znowu coś zaczyna się coś dziać. Natomiast to jest taka praca u podstaw, gdzie osoby które rozumieją na przykładach jak dany pracownik może być przydatny dla firmy, że on może kosztować nawet ujemne pieniądze, bo jak obniża mandat a 10 tysięcy a płacisz mu 6 to ci zostają 4 tysiące w kieszeni. To te osoby w pewnym momencie powiedzą: no tak potrzebuję 10 pracowników którzy wytworzą dla mnie coś fajnego w firmie i na tym zarobię - wydam mniej do PFRON i spełnię to co wynika z ustawy. To jest dokładnie to, czego ustawodawca chce. Natomiast to jest praca u podstaw: rozmawianie, rozmawianie , rozmawianie i przetłumaczenie. Inaczej się nie da.

RB: Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni na lepsze, Dziękuję Wam bardzo.

Treści prezentowane w podcastach "Po Ludzku o Pieniądzach" są opiniami prowadzącego i jego gości i odzwierciedlają ich osobiste poglądy. Nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A. Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność informacji przekazywanych przez prowadzącego i jego rozmówców.