Edukacja finansowa, czyli jak zachęcić dziecko do oszczędzania i racjonalnego wydawania pieniędzy

      
    
Rodzinne finanse / 2017-12-18 / autorzy: Diana Litwin - Dolezińska


Potrzebna nam edukacja finansowa dziecka

Stwierdzam, że większość z nas świetnie zdaje sobie sprawę z potrzeby uczenia dzieci finansów. Aż 90% Polaków uważa, że dzieci w wieku szkolnym powinny być edukowane w dziedzinie finansów. Ponad połowa sądzi, że jest to zadaniem rodziców.


Nawet chętnie kupujemy w tym celu dzieciom świnki skarbonki. Blisko połowa rodziców dzieci w wieku 6-18 lat zachęca je do oszczędzania swoich pieniędzy, które otrzymują w ramach kieszonkowego lub prezentów. Tak wynika z ostatniego Barometru Providenta.

Niestety - rozmowy na temat podejścia do pieniędzy czy ich rozsądnego wydawania prowadzi tylko co trzeci rodzic dziecka w wieku szkolnym. Z jednej strony mamy więc dużą potrzebę edukowania dzieci, a z drugiej strony większość z nas ogranicza się jedynie do bardzo podstawowych elementów takiej edukacji.

Bez rozmowy, bez edukacji

Sama świnka skarbonka nie wystarczy do pełnej edukacji finansowej dziecka. Oszczędzanie jest jedynie jej elementem. To, co najważniejsze, czyli rozmowy z dzieckiem o pieniądzach, są najczęściej pomijane. Wniosek taki można wysnuć z ostatniego raportu „Dojrzałość finansowa Polaków". Tylko niecałe 20% osób uważa za potrzebne rozmowy z dzieckiem o pieniądzach. Niewiele więcej osób chce uczyć dzieci także rozsądnego wydawania.

Pieniądze lubią pracować

A gdyby tak przez zabawę nauczyć dziecko czegoś więcej? Świnka skarbonka jest fajna i miła. Dzięki niej dziecko wie, że może odkładać pieniądze. Uczy się gromadzić nadwyżki finansowe. Jest tylko jeden mały minus - pieniądze w skarbonce tracą na wartości. Nawet w przypadku niskiej inflacji. Za jakiś czas uzbierany w niej kapitał pozwoli kupić mniej. Pieniądze lubią pracować.

By zmotywować dziecko do oszczędzania i do racjonalnego wydawania, pokaż mu, jak może na tym dodatkowo zyskać. Wzbudź w nim świadomość, że bardziej opłaca się pieniędzmi obracać niż tylko wydawać.
 

Jak wytłumaczyć dziecku działanie odsetek?

W prawdziwym banku wygląda to tak, że gdy wpłacasz do niego depozyt, w tym czasie bank może te pieniądze komuś pożyczyć. Za pożyczone pieniądze otrzyma odpowiednią prowizję. Część odda tobie w postaci odsetek. Bank ponosi ryzyko, udzielając kredytu, dlatego pobiera od niego większe oprocentowanie, niż daje wysokość odsetek od depozytu. W gospodarce działa to tak, że im więcej mamy oszczędności w bankach, tym więcej kredytów mogą one udzielić. A im więcej udzielonych kredytów na rozwój firm, tym więcej inwestycji w gospodarce.

Bank w domu?

Dzieci w szkole podstawowej raczej nie są w żaden sposób zainteresowane wnikliwymi analizami, finansowymi szczegółami czy wykresami. Te oczywiście możemy sobie na wstępie podarować, bo mowa o edukacji finansowej dziecka. Przecież nie chcemy go zniechęcać.

Nauka najlepiej sprawdza się w zabawie. W taki sposób też można odkrywać prawdziwy sens oszczędzania. Gdy dodamy do tego dodatkową nagrodę, dziecko będzie miało większą motywację i nauczy się wytrwałości.

Inspiracją do takiej zabawy może być domowy bank. Prawie jak prawdziwy, ale nakierowany bardziej na naukę poprzez zabawę. Pomysł na taki sposób edukowania dziecka możemy poznać również w książce „Bank Taty" autorstwa Davida Owena.

Pamiętaj

  • Kieszonkowe nie powinno być uzależnione od wyników w nauce czy od wykonywanych obowiązków domowych. Te kwestie pozostają poza „wynagrodzeniem" dziecka. Jeśli chcesz, możesz dziecko nagradzać, ale nie kieszonkowym. Jeśli dziecko zrobi coś ekstra, możesz wziąć pod uwagę dodatkową premię.
  • Dziecko powinno znać cel oszczędzania. Pisałam o tym we wcześniejszych artykułach. Żeby gdzieś dojść, trzeba wiedzieć, dokąd się idzie. Pomóż dziecku ustalić racjonalne cele. Pamiętaj, że dzieci inaczej odbierają poczucie czasu. Dla nich kilka miesięcy może być „wiecznym nigdy". Ba, czasami dla dzieci kilka dni to cała wieczność. W tym wieku czas płynie wolno, jak pewnie pamiętasz. Dlatego, aby zachęcić dziecko do oszczędzania, efekty tego musi widzieć tu i teraz, a nie w odległej przyszłości.

Jak może działać twój bank?

Możesz to zrobić podobnie jak autor wspomnianej książki. Otwórz dziecku domowe konto w banku!

Autor książki, David Owen, otworzył dla swoich dzieci taki Bank Taty. Na początku ustalił wysoki procent na kontach swoich dzieci, było to 5% miesięcznie. Prawdziwe banki oczywiście określają oprocentowanie w skali roku. Jednak autor słusznie uznał, że to zbyt długi okres dla dzieci. Ustalił na tyle wysoki procent, aby dzieci mogły łatwo zauważyć wzrost oszczędności. Chciał je w ten sposób bardziej zmotywować i zachęcić do odkrywania sensu oszczędzania. Ty możesz zrobić podobnie i określić oprocentowanie na zbliżonym poziomie.

Na dobry początek możesz dziecku wpłacić na „konto" nieduży depozyt. Wytłumacz mu, jakie osiągnie korzyści, jeżeli zostawi swój początkowy depozyt na koncie. Zaproponuj również, że do tego banku będziesz mu wpłacać kieszonkowe. Oczywiście w każdej chwili dziecko musi mieć możliwość wypłacenia sobie pieniędzy z konta. Tak jak to działa w prawdziwym banku.

Pokaż dziecku zalety trzymania oszczędności na tym koncie. Wytłumacz, jak dzięki odsetkom może zarabiać więcej. Jeżeli dziecko zgodzi się na takie rozwiązanie i będzie chciało trzymać na nim swoje oszczędności, powiedz mu, jaką kwotę otrzyma na koniec miesiąca z odsetek.

Jeżeli dziecko wstrzyma się z wydawaniem pieniędzy, to początkowy depozyt na koncie po jakimś czasie się podwoi. Im więcej dziecko odłoży i im dłużej będzie to robić, tym więcej będzie mogło później wydać.

Pieniądze same nauczą, jak z nimi postępować. Jeśli tylko pozwolimy im mówić - „Bank Taty”, David Owen

David Owen na początku zaproponował dzieciom otwarcie rachunku w wysokości 25 dolarów. Obiecał, że jeśli zatrzymają tę sumę przez miesiąc, to zyskają 1,15 dolara. W kolejnym naliczał odsetki od całej kwoty, czyli od depozytu plus naliczonych wcześniej odsetek. Zawsze odsetki naliczał ostatniego dnia miesiąca, a kieszonkowe wpłacał dzieciom na konta pierwszego dnia miesiąca. W każdym momencie dzieci mogły dokonywać wypłat i dopłat do rachunku. W latach działania Banku Taty dzieci Davida utrzymywały swoje konta na dodatnim poziomie. Wiedziały, że to są ich pieniądze, że one pracują dla nich i nie czuły potrzeby, aby się ich natychmiast pozbywać.

Jak myślisz, czy taki domowy bank spodoba się twojemu dziecku?

Diana Litwin - Dolezińska, autorka bloga pieniadzjestkobieta.pl

Masz pytanie? Zostaw je w komentarzach, a odpowiem na nie!
Diana Litwin - Dolezińska
Podobał Ci się artykuł? Zapisz się na newsletter!
Będziesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach i materiałach,
dzięki którym Twoje dziecko stanie się finansowym prymusem.
Zapisz się
Dziękujemy za zapis do newslettera!
Przeczytaj więcej na ten temat:
Poprzedni Artykuł
Gotówka czy konto dla nastolatka?
Następny Artykuł
Czy twoje dziecko będzie bogate? Ten test cię zaskoczy