Hossa, o której się nie mówi

      
    
Niezależnie o finansach / 2017-10-23 / autorzy: Maciej Rogala

Akcje na GPW rosną bez większych korekt niemal od dwóch lat, najdłużej w całej historii polskiego rynku kapitałowego. Jednak jest to hossa, o której się nie mówi. Daje to nadzieję, że będzie trwała co najmniej do czasu, gdy przysłowiowy taksówkarz zacznie się przechwalać ile zarobił na giełdzie.

 

Efekt "ukąszenia węża" paraliżuje Polaków już od wielu lat. To skutek poniesienia bolesnych strat na inwestycjach giełdowych. Duże straty giełdowe są tak bolesne dla danej osoby, że pragnie ona za wszelką cenę uniknąć podobnego doświadczenia w przyszłości.

Jednak psychologia rynków finansowych jest nieubłagana. Dzisiaj osoba, która doświadczyła w przeszłości strat inwestując na szczycie hossy dokładnie 10 lat temu i później wycofała mniej niż połowę środków na przełomie 2008 i 2009 roku ma bardzo silne przekonanie, że nic nie jest w stanie przekonać jej do ponownej inwestycji na rynku akcji, na przykład w fundusze akcji.

 

Czuje się bezpiecznie. Jednak to iluzja bezpieczeństwa.

Dzisiejsze wzrosty na giełdzie doprowadziły do sytuacji, w której większość inwestorów z 2007 roku odrobiłaby straty. Rynek akcji rośnie bez większych korekt prawie od dwóch lat, najdłużej w historii naszej giełdy. Jednak nikt o tym nie mówi.

To ogromna różnica między dzisiejszą sytuacją a tą w 2007 roku. Pamiętam jak spędzałem majowy weekend w 2007 roku nad uroczym jeziorem na Suwalszczyźnie, gdy jednocześnie odpoczywali nad nim farmaceuci. O czym rozmawiali? O giełdzie, o tym ile każdy z nich zarobił.

Dzisiaj nikt nie wspomina o wysokich zyskach na giełdzie. Hossa jest udziałem inwestorów zagranicznych, a świadczy o tym zupełnie różne zachowanie spółek o największe i najmniejszej kapitalizacji. Te pierwsze biją kolejne rekordy cenowe, natomiast spółki z indeksu WIG 80 pozostają od wielu miesięcy w marazmie.

Czego obawiają się osoby oszczędzające w bankach czy coraz częściej w funduszach pieniężnych? Oczywiście powtórzenia się sytuacji z 2007 roku, czyli zainwestowania na samym szczycie hossy. Jednak jest bardzo mało prawdopodobne to, że dzisiaj mamy podobną sytuację do tej sprzed 10 lat. Właśnie za sprawą ciszy w jakiej odbywają się wzrosty na giełdzie. Zwiastunem końca wzrostów prawie zawsze jest atmosfera euforii, o której się mówi i słyszy niemal wszędzie, nawet w taksówce lub na przykład na Suwalszczyźnie podczas wypoczynku na łonie natury.

To właśnie euforii powinni się bać wszyscy, którzy zaklinają rzeczywistość, którzy z pewnością siebie powtarzają, że już nigdy nie zainwestują nawet złotówki na giełdzie. Pamiętam szkolenie z 2009 roku dla pracowników jednego z banków, na którym jeden z uczestników powiedział, że na samym szczycie w 2007 roku inwestowali właśnie ci inwestorzy, którzy stracili pieniądze w 2001 roku, czyli podczas poprzedniej hossy.

Euforia na rynkach ma to do siebie, że w największym stopniu dotyka tych, którzy nie posiadają akcji ani jednostek funduszy akcji. Te osoby nie zarobiły na hossie. Niemal wszyscy przechwalają się ile zarobili na giełdzie z wyjątkiem tych właśnie osób. W pewnym momencie zadają sobie pytanie, co by było gdyby: gdyby zainwestowali rok, dwa lata wcześniej na giełdzie. Widzą oczami wyobraźni zyski, które stracili trzymając oszczędności na nisko oprocentowanej lokacie bankowej. W okresie euforii nikt nie obawia się spadków. Większość wierzy, że hossa będzie trwała dalej i przynosiła coraz wyższe zyski posiadaczom akcji. Taka wiara staje się też udziałem osoby, która jeszcze nie zainwestowała.

I co ta osoba robi? Łamie złożoną wcześniej obietnicę, że już nigdy więcej nie kupi akcji. I prawdopodobnie złamie ją na samym szczycie hossy.

 


Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy. Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji. Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.