Inflacja nie martwi RPP - Termometr Inwestycyjny

      
    
Aktualności / 2018-03-13 / autorzy: Union Investment

Zarówno w strefie euro, jak i w Polsce banki centralne pozostawiły stopy procentowe bez zmian. Nie było to zaskoczeniem. Warte uwagi okazały się natomiast komentarze prezesów obu banków.

• NBP nie boi się przegrzania gospodarki
• Gołębia konferencja EBC, jastrzębi komunikat
• Uspokojenie po włoskich wyborach

W Polsce przekaz jest jasny: Rada Polityki Pieniężnej nie boi się inflacji. Jej chwilowy wzrost do poziomu 3% w połowie roku wydaje się zaakceptowany. Prezes NBP dał mocny sygnał, że nawet do końca 2019 r. nie należy spodziewać się podwyżek stóp procentowych. Dla obecnego składu RPP ważniejszy niż ryzyko inflacji wydaje się wzrost gospodarczy. W tym scenariuszu nie bierze się jednak pod uwagę ryzyka przegrzania gospodarki i wystrzału inflacji, np. do poziomu powyżej 4%. Gdyby do tego doszło, RPP będzie musiała gwałtownie reagować, podnosząc stopy procentowe, np. co miesiąc. To z kolei oznacza ostre hamowanie gospodarki i przecenę obligacji. Inflacja jest obecnie na niskim poziomie, z kolei wzrost gospodarczy na wysokim, a zadłużenie pod kontrolą. To sprawia, że rentowności polskich 10-letnich obligacji systematycznie schodzą w kierunku 3%, przy dużym popycie ze strony inwestorów.

Europejski Bank Centralny po raz pierwszy od lat nie planuje zwiększania skali programu skupu obligacji. Odebrano to jako sygnał zacieśniania polityki pieniężnej w strefie euro. Przekaz ten godzinę później skutecznie złagodził prezes EBC Mario Draghi, określając rolę banku w walce z deflacją jako „aktywną”.

Kraje strefy euro obawiały się wyników wyborów parlamentarnych we Włoszech. Do władzy doszły partie populistyczne, niechętne europejskiej walucie, co deklarowały jeszcze w kampanii wyborczej. Trzeba pamiętać, że we Włoszech zaledwie 50% społeczeństwa popiera funkcjonowanie euro. W pozostałych krajach strefy euro wynik ten wynosi 90%. Szczęśliwie dla inwestorów, następnego dnia po ogłoszeniu wyników wyborów ucichły głosy o konieczności przywrócenia waluty narodowej lub choćby wprowadzenia waluty równoległej do euro.

Wszystko to przekłada się na uspokojenie sytuacji w regionie i dodatkowo wzmacnia obligacje takich krajów jak Polska. Pytanie, jak bardzo umocnią się polskie papiery i do jakiego poziomu osłabią się obligacje amerykańskie. W obu przypadkach prawdopodobny wydaje się poziom rentowności w okolicach 3%. Przekroczenie tej granicy może zmienić kierunek przepływu kapitału. Niskie rentowności w Polsce zatrzymają napływ, rosnące rentowności w USA skierują rzekę pieniądza w tamtą stronę.