Kieszonkowe a gratyfikacja finansowa. Dziecko w potrzebie

      
    
Rodzinne finanse / 2017-12-05 / autorzy: Aleksandra Bohojło


Nie tylko my dorośli mamy potrzebę zarabiania pieniędzy w celu zaspokojenia swoich materialnych i niematerialnych pragnień. Dzieci również wciąż o czymś marzą, czegoś potrzebują i zwykle nie mają świadomości tego, ile dokładnie pieniędzy musimy przeznaczyć na codzienne wydatki, a ile jesteśmy w stanie odłożyć, żeby je zminimalizować. Dlatego tak ważne są rozmowy z nimi na temat finansowych aspektów naszego życia i uświadamianie im, jaki wpływ ma na nie planowanie i rozsądne zarządzanie domowym budżetem.


Wydatki to nie wszystko

Edukacja finansowa dzieci to wieloletni proces, niezbędny w celu rozwijania inteligencji finansowej dziecka. Pieniądze jako środek do życia są i będą zawsze obecne w ich życiu, dlatego poza nauczeniem dzieci, czym są wydatki, musimy je nauczyć przede wszystkim oszczędzania pieniędzy, pokazać narzędzia i sposoby, które przybliżą im i ułatwią ten proces. Możemy na przykład podsunąć gotowe rozwiązania, pozwalające na naukę i oswajanie finansowej tematyki poprzez zabawę w formie:

Takie proste sposoby pozwolą dziecku lepiej zrozumieć istotę wydatków oraz różnice pomiędzy wydatkami na edukację (zajęcia szkolne i pozaszkolne, szkolne wycieczki, rozwijanie pasji i talentu dziecka) a bieżącymi (rachunki, jedzenie, ubrania, kosmetyki, lekarstwa) i okolicznościowymi potrzebami (wakacje, urodziny, święta, komunia).

Kieszonkowe. Kiedy, ile i dlaczego?

Kieszonkowe to nie tylko forma oszczędzania pieniędzy i możliwość ich wydawania na własne potrzeby czy zachcianki, ale także sztuka samokontroli i nauka samodzielnego zarządzania własnym budżetem. Nie powinno mieć jednak związku z domowymi obowiązkami dziecka, chyba że są to zajęcia, do których rodzic i tak musiałby kogoś zatrudnić, płacąc mu za usługę.

Kieszonkowe mogą otrzymywać już 5-letnie dzieci (o ile potrafią liczyć i wykazują zainteresowanie pieniędzmi), ucząc się w ten sposób, jak oszczędzić pieniądze i zebrać odpowiednią kwotę na upragnioną zabawkę, wycieczkę czy wakacje. Trzeba jednak pamiętać, by kieszonkowe było wypłacane regularnie, bo w przypadku małych dzieci przeszkodą w procesie oszczędzania jest niecierpliwość i brak poczucia czasu, a także zmienność ich pragnień.

Jeśli chodzi o najmłodsze dzieci, wystarczy, żeby wysokość kieszonkowego nie przekraczała 5 zł na tydzień, ale dziecko w wieku 10 lat może mieć już większe potrzeby i zbierać pieniądze na konkretny cel, a my możemy mu to umożliwić poprzez zwiększenie kieszonkowego stosownie do swoich możliwości finansowych i zgodnie ze swoimi przekonaniami.

W Nowej Zelandii przeprowadzono w 2011 roku badanie na grupie 1000 osób, które obserwowano od dnia narodzin aż do ukończenia przez nie 32. roku życia. Wykazano, że osoby, które jako dzieci miały słabo rozwiniętą samokontrolę, w wieku dorosłym wykazywały mniejszą skłonność do oszczędzania niż te, które uczone były w dzieciństwie sztuki oszczędzania pieniędzy i zarządzania nimi.

Kieszonkowe uczy odpowiedzialności, podejmowania pierwszych finansowych i materialnych decyzji, a także ponoszenia ich konsekwencji. Proces ten daje dziecku poczucie, że panuje nad swoimi działaniami i uczy się, jakie decyzje są dla niego najlepsze. Poza tym kieszonkowe jest dobrym argumentem dla dziecka, ograniczającym jego zapędy do posiadania rzeczy materialnych - za każdym razem, kiedy czegoś zapragnie, możemy się odwołać do jego oszczędności. Uczy się też zatem cierpliwości, czekając na upragnioną rzecz lub weryfikując to, czego naprawdę potrzebuje.

Znam przypadki dzieci w wieku przedszkolnym, które domagają się samodzielności w kwestii pieniędzy, i z przyjemnością obserwuję, jak z przejęciem i charakterystyczną dla siebie powagą podchodzą do tematu. Za każdym razem, kiedy jestem u nich z wizytą, chętnie rozmawiają o tym, jak bardzo cieszą się, że już niedługo zarobią na swój pierwszy zestaw klocków Lego, przeliczając przy okazji skrupulatnie swoje oszczędności. Odnoszę wrażenie, że w tym przypadku (ale to pewnie zależy już od charakteru dziecka) ich oczekiwanie na wymarzoną zabawkę to bardziej ekscytacja samodzielnym oszczędzaniem niż fakt, że będą ją wkrótce posiadać. Takie podejście dzieci do sprawy powoduje, że do ich kieszonkowego dokładają się też inni członkowie rodziny, w tym przypadku dziadkowie, zasilając raz na tydzień drobną kwotą skarbonkę maluchów.

Gratyfikacja finansowa. Czy to dobry pomysł?

O ile w przypadku nastolatków gratyfikacja finansowa jest naturalną i możliwą do zrealizowania opcją, o tyle, jeśli chodzi o młodsze dzieci, w wieku 5-10 lat, zdania są mocno podzielone. Czy dziecko powinno być nagradzane finansowo za szczególne osiągnięcia albo swój wkład pracy?

Osobiście nie nagradzałabym dziecka za bardzo dobre oceny w szkole czy wygrane konkursy/olimpiady, a także za jego podstawowe obowiązki bądź pomoc w codziennych czynnościach (wynoszenie śmieci, koszenie trawnika, wyprowadzanie psa, prace ogrodowe). Natomiast doceniłabym jego zaangażowanie w szczególnych przypadkach, takich jak np. dorywcza pomoc rodzicowi w jego pracy – wsparcie i zaangażowanie w tworzeniu koncepcji i realizacji projektów zawodowych (wymyślenie scenariusza filmu, współtworzenie bajki dla dzieci, nagranie materiału wideo, udział w sesji fotograficznej, przygotowanie akcesoriów niezbędnych do nakręcenia materiału czy zrobienia zdjęć), sprzątanie w firmie, segregacja i porządkowanie dokumentów, stworzenie prostych dokumentów czy grafik w formie elektronicznej itp. Przy czym podkreślam, że nie chodzi tu o zatrudnianie niepełnoletnich dzieci, lecz okazanie wdzięczności za ich pomoc w konkretnej formie.

Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że gratyfikacja finansowa jako dodatkowe zasilenie oszczędności dziecka ma zarówno aspekt edukacyjny, jak i wychowawczy. Po swoich dzieciach widzę zwiększoną świadomość wartości pieniędzy, a także motywację i determinację do ich oszczędzania i tym samym łatwiejszą weryfikację przypadkowych zachcianek.

Im starsze dziecko, tym więcej możliwości zarobienia dodatkowych, poza kieszonkowym, pieniędzy, które mogą być potraktowane jako inwestycja i forma oszczędzania, a także zrozumienie istoty pracy i otrzymywania za nią wynagrodzenia.

Nagroda finansowa, czyli po prostu pierwsze zarobione przez dziecko pieniądze, to dla niego ogromna radość i satysfakcja, ale też pokazanie mu wartości pieniędzy. Jednak taki zwyczaj warto stosować z umiarem, żeby dziecko nie oczekiwało, iż przy każdej nadarzającej się okazji dostanie wynagrodzenie. Dobrą praktyką jest po prostu umówienie się z nim na częstotliwość i kwotę finansowego wsparcia, żeby wiedziało, że naszą intencją nie jest jego wykorzystanie i żeby widziało, że jego zaangażowanie jest przez nas doceniane. Poza tym nagradzając dziecko, odpowiadamy przy okazji na jego indywidualne potrzeby.

Ciekawa jestem, jakie jest wasze zdanie na temat kieszonkowego i gratyfikacji finansowej. Czy uważacie, że przeznaczanie nawet niewielkich kwot jest uzasadnione w przypadku młodszych dzieci, czy zakładacie, że małe dzieci mają jeszcze czas, żeby się nauczyć sztuki oszczędzania pieniędzy? Zachęcam do dyskusji w komentarzu pod artykułem.

Aleksandra Bohojło, autorka bloga www.esencjablog.pl

 

 

Masz pytanie? Zostaw je w komentarzach, a odpowiem na nie!
Aleksandra Bohojło
Podobał Ci się artykuł? Zapisz się na newsletter!
Będziesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach i materiałach,
dzięki którym Twoje dziecko stanie się finansowym prymusem.
Zapisz się
Dziękujemy za zapis do newslettera!
Przeczytaj więcej na ten temat:
Poprzedni Artykuł
Domowa edukacja finansowa. Dlaczego to, co myślą rodzice o pieniądzach, jest ważne?
Następny Artykuł
Wychowaj sobie przedsiębiorcze dziecko