Nadzieja dla rynków wschodzących - Termometr Inwestycyjny

      
    
Aktualności / 2018-08-27 / autorzy: Michał Milewski
  • Negatywne nastawienie do rynków wschodzących blisko punktu przegięcia?
  • Nadzieje na porozumienie USA-Chiny
  • W USA wysokie zyski spółek

Sentyment wobec rynków wschodzących pozostaje negatywny. Od początku roku indeks MSCI Emerging Markets, obrazujący zachowanie dużych i średnich spółek w 24 krajach rozwijających się, stracił 9%, podczas gdy indeksy amerykańskie zyskiwały (S&P ok. 7% od początku roku; Nasdaq ok. 14%). Silny dolar oraz obawy o eskalację wojny handlowej nie służą rynkom wschodzącym.

Jednak, poza wyjątkami takimi jak Turcja czy Argentyna, sytuacja fundamentalna na rynkach wschodzących wygląda dobrze. Nie dostarczają one negatywnych zaskoczeń, a wyceny spółek nie powinny odstraszać inwestorów. Mimo to Emerging Markets są słabsze od rynków rozwiniętych zarówno w perspektywie ostatniego miesiąca, trzech miesięcy i jednego roku. Wśród ekspertów zaczynają się pojawiać opinie, że negatywny sentyment do rynków wschodzących osiągnął już takie poziomy, że uzasadniona byłaby przynajmniej korekta i odbicie na giełdach.

Żeby jednak tak się stało, rosnąć muszą Chiny, które odpowiadają za ponad 20% indeksu MSCI. Natomiast warunkiem dla odbicia w Chinach byłoby osiągnięcie jakiejś formy porozumienia w wojnie handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. Pomimo ostrej retoryki, prowadzone są rozmowy niskiego szczebla przygotowujące do listopadowego spotkania pomiędzy prezydentem Trumpem a przewodniczącym Xi Jinpingiem. Również ze strony firm amerykańskich istnieje presja na porozumienie – wskazują one, że handlowe potyczki z Chinami negatywnie odbijają się na ich łańcuchu dostaw. Jeżeli inwestorzy uwierzyliby w osiągnięcie porozumienia pomiędzy USA a Chinami, mogłoby to oznaczać hossę na rynkach wschodzących.

Na rynkach w USA obserwujemy z kolei bardzo dobry sezon wyników, ale jednocześnie okazjonalne silne spadki kursów akcji firm, które nie spełniają wysokich oczekiwań inwestorów. Tak było w np. w przypadku Facebooka. Inwestorzy wiedzą, że znajdujemy się w dojrzałej fazie cyklu i szukają pretekstów do wyjścia z inwestycji, gdyż nikt nie chce być ostatni w sprzedaży akcji. Najczęściej jednak po takim spadku kursu inwestorzy znów zwracają uwagę na dobre wyniki i silną gospodarkę, a akcje pną się w górę, odrabiając straty.