Polska rynkiem rozwiniętym wg klasyfikacji FTSE - Termometr Inwestycyjny

      
    
Aktualności / 2018-09-03 / autorzy: Tomasz Matras
  • Polska od września rynkiem rozwiniętym wg FTSE
  • Duże spółki lepsze od małych
  • „Misie” tanie, ale nie rosną

Już we wrześniu Polska przejdzie z indeksu rynków wschodzących FTSE (FTSE Emerging All Cap Index) do indeksu rynków rozwiniętych (FTSE Developed All Cap Index). Zmiana ta może wywołać ruchy kapitału na polskiej giełdzie w związku z faktem, że niektóre fundusze traktują te indeksy jako benchmark, do którego dostosowują swoje portfele bądź odwzorowują ich skład. Z jednej strony możemy spodziewać się podaży akcji ze strony funduszy inwestujących w rynki wschodzące, natomiast te fundusze, które starają się odzwierciedlić skład funduszy rynków rozwiniętych mogą generować popyt na polskie akcje. Niestety wszystko wskazuje jednak na to, że możemy się liczyć z odpływem kapitału z polskiej giełdy.

Dodatkowo warto zauważyć, że dla rynków wschodzących ważniejszym niż FTSE benchmarkiem są indeksy MSCI, gdzie Polska pozostanie rynkiem wschodzącym, co może ograniczyć skalę odpływów. Czynnikiem, który może ograniczyć odpływ kapitału z GPW jest także fakt, że prawdopodobnie osiem spółek z indeksu WIG20 (PKO BP, PKN Orlen, PZU, Bank Zachodni WBK, Pekao S.A., KGHM, LPP, CD Projekt) zostanie włączonych do indeksu Stoxx Europe 600, co może wygenerować dodatkowy popyt na te spółki i wspierać obecny trend, w którym spółki większe zachowują się na giełdzie lepiej, niż spółki małe i średnie.

W Polsce jesteśmy w trakcie sezonu publikacji wyników przez spółki giełdowe. Zbyt wcześnie jeszcze na ocenę całościową, ale opublikowane już raporty za II kwartał i I półrocze były zadowalające – wdać, że dobra sytuacja makroekonomiczna przekłada się na wyniki. Jednocześnie jednak oczekiwania rynku wobec spółek są wysokie.

Wyceny niektórych spółek, w szczególności w segmencie firm małych i średnich, są atrakcyjne, co jednak nie przekłada się na wzrosty kursów akcji. Polskim „misiom” nie sprzyja duża podaż akcji na rynku. Można jednak oczekiwać, że, o ile jeśli nie zmieni się trend globalny, po wyczerpaniu się obecnych źródeł podaży akcji przyjdzie moment, w którym i one ruszą do góry.