PPK będą bardziej podobne do PPE

      
    
Niezależnie o finansach / 2019-06-13 / autorzy: Maciej Rogala

Rząd przygotował nowelizację ustawy o pracowniczych planach kapitałowych. Najważniejszą proponowaną zmianą jest zniesienie limitu wynagrodzenia przy naliczaniu wpłat do PPK. To poprawi warunki dofinansowania dla najlepiej zarabiających.

Pomysłodawcy PPK od samego początku przedstawiali nowe rozwiązanie jako projekt, który jest skierowany przede wszystkim do najmniej zarabiających pracowników. Z tego powodu zdecydowano się na kwotowe dopłaty ze środków Funduszu Pracy. Tym samym w relacji do zarobków najmniej zarabiający otrzymują największą zachętę  ze strony państwa.

Pierwotny projekt zakładał taki sam poziom minimalnej wpłaty do PPK finansowanej ze środków pracowników – jako 2% wynagrodzenia brutto. Na etapie konsultacji społecznych, zarówno strona związkowa, jak i pracodawcy, wyrażali obawy, że najmniej zarabiający pracownicy będą się wypisać z PPK ze względu na zbyt wysoki bieżący koszt uczestniczenia w planie, uznając, że 2% wynagrodzenia brutto to znaczący uszczerbek w ich dochodach. W wyniku tego zrobiono korektę w stosunku do pierwotnych zapisów projektu ustawy i wprowadzono możliwość obniżenia wpłaty podstawowej do 0,5% wynagrodzenia brutto przez pracowników, którzy zarabiają nie więcej niż 120% minimalnego wynagrodzenia.

Chociaż dzisiaj nie wiemy jeszcze, jaki będzie poziom partycypacji pracowników w PPK, powyższą zmianę należy uznać za bardzo korzystną dla najmniej zarabiających pracowników. Istotne jest to, że ta niższa wpłata podstawowa jest opcją w pełni dobrowolną.

Powinniśmy mieć też świadomość tego, że właśnie pod względem warunków oszczędzania dla najmniej zarabiających i najmłodszych pracowników, przyjęty kształt PPK różni się najmocniej w porównaniu do rozwiązań obowiązujących w Wielkiej Brytanii, które były pierwowzorem dla przyjętych w Polsce rozwiązań. W Wielkiej Brytanii pracownicy najmniej zarabiających – o dochodach poniżej 10 tys. GBP rocznie, a także najmłodsi – poniżej 22 roku życia, są wykluczeniu z uczestniczenia w planach z automatycznym zapisem.

Aby wprowadzić jeszcze większe zachęty do uczestniczenia w PPK dla najmniej zarabiających, ustawa dopuszcza możliwość wypisania się z planu w dowolnym momencie i zlecenie zwrotu środków – wraz z większością środków wpłaconych przez pracodawcę (70%). Takich możliwości nie mają uczestnicy brytyjskich planów z automatycznym zapisem: mogą się wypisać tylko w ciągu miesiąca od ich automatycznego przystąpienia. Otrzymują w takim przypadku całość wpłaconych przez siebie składek, ale tracą cześć, którą wpłacił pracodawca.

Aktualna propozycja nowelizacji ustawy o PPK – zakładająca zniesienie limitu wynagrodzenia, od którego pracodawca nalicza i oprowadza wpłaty z własnych środków, jest ukłonem w kierunku lepiej zarabiających pracowników. Jednak z drugiej strony, gdyby ten limit pozostał, to najlepiej zarabiających także wnosiliby niższą wpłatę podstawową (jako niższy procent wynagrodzenia).

Dlatego proponowaną nowelizację ustawy należy uznać za w pełni zasadną, tym bardziej że podobny sposób naliczania składek obowiązuje w Pracowniczym Planie Emerytalnym. Gdyby więc pozostawiono tę różnicę, to część pracodawców mogłaby być bardziej skłonna do tego, aby oferować PPE zamiast PPK, nawet pomimo wyższych dla pracodawcy kosztów.


Maciej Rogala - doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011). 

Niniejszy materiał jest opinią eksperta i odzwierciedla jego osobiste poglądy.
Spółka nie ponosi odpowiedzialności za trafność oraz kompletność przekazywanych przez eksperta informacji.
Opinie ekspertów odzwierciedlają ich osobiste poglądy i nie należy interpretować ich jako opinii lub stanowiska Union Investment TFI S.A.