Potrzeba czy zachcianka? Zadaj sobie to pytanie przed każdym zakupem!

      
    
Rodzinne finanse / 2017-10-17 / autorzy: Ania Sadowska


Ty, dziecko i sklep. Istna mieszanka wybuchowa. Właśnie przekroczyliście próg sklepu - już widać półki uginające się pod ciężarem towaru, informacje o promocjach i wyprzedażach, przechodzących obok innych klientów z wózkami pełnymi zakupów.


A chciałeś(aś) kupić tylko chleb i masło po odebraniu dziecka ze szkoły… Idziesz w kierunku stoiska z pieczywem, udając że nic innego po drodze nie widzisz, ale wiesz, że prędzej czy później będziesz się musiał(a) zmierzyć z pytaniem-prośbą w rodzaju:

Mamo/tato, kupimy… ? (tu wstaw dowolną rzecz, która nie znalazła się na Twojej liście zakupów)

Nie ma takiej potrzeby - odpowiadasz krótko, żeby uciąć temat.

Ale ja przecież muszę coś zjeść, głodny jestem! - próbuje wziąć Cię na litość Twoje dziecko.

W domu jest pełna lodówka, brakuje nam tylko masła i chleba, po to przyszliśmy - wyjaśniasz.

Ale ja chcę te cukierki! - dociera do sedna Twoje dziecko. I to jest dobry moment, żeby uświadomić mu ważną sprawę, która dotyczy każdego zakupu - rozróżniania potrzeb od zachcianek.

Rozumiem Cię, ale nie kupię tych cukierków. Z tego, co pamiętam, w domu mamy jakieś, na pewno wytrzymasz do powrotu. Gdybym tak kupował(a) wszystko, na co mam ochotę, to pieniądze rozeszłyby mi się w ciągu kilku dni i nie miał(a)bym możliwości kupić tego, co jest naprawdę potrzebne.

To ja już nie mogę sobie kupić niczego, co chcę?! - pyta z wyrzutem dziecko.

Możesz, ale w granicach rozsądku. Ja też od czasu do czasu pozwalam sobie na jakąś przyjemność, ale najpierw sprawdzam, czy mam jeszcze na takie wydatki pieniądze. Jeśli tego nie zrobię, szybko może się okazać, że nie stać mnie na chleb czy nawet… papier toaletowy. Przyznasz, że są to artykuły pierwszej potrzeby, czyli takie, bez których nasze życie byłoby bardzo trudne.

No tak, ale te cukierki nie są takie drogie, wydasz może parę złotych - próbuje nas dalej przekonać dziecko.

Pomnóż sobie te parę złotych przez 30 dni - wtedy już wychodzi z tego spora sumka, którą można wydać na naprawdę przydatne rzeczy lub zaoszczędzić, żeby kupić coś droższego, co sprawi nam więcej radości niż chwilowa radość ze zjadanych cukierków. Niedawno mi mówiłeś, że wyrosłeś z rolek. Jeśli powstrzymamy na wodzy nasze zachcianki, to za parę tygodni będziemy mogli kupić dla Ciebie nowe rolki. Wiem, że bardzo lubisz na nich jeździć - no i zdrowo spędzasz czas. Wolę więc zamiast spełniania Twoich kilkuzłotowych zachcianek kupić Ci coś, co sprawi Ci prawdziwą radość i zaspokoi Twoją potrzebę.

OK, ale tylko ja mam sobie tak odmawiać tych drobnych przyjemności? - pyta dziecko.

Nie, ja też tak robię, tylko nawet o tym nie wiesz. Przed każdym zakupem zadaję sobie pytanie, czy to potrzeba, czy zachcianka. Widzisz tę sukienkę? Mam ochotę ją kupić, jest przepiękna, ale muszę kupić nowe buty do biegania, bo te stare już mi się zniszczyły. Nie mogę kupić obu tych rzeczy, bo do następnej wypłaty nie zostanie mi wystarczająca ilość pieniędzy na podstawowe rzeczy - wyjaśniasz.

To może już nie będę chodził z Tobą do sklepu, żeby mnie nie kusiło i jakoś doczekam do tych nowych rolek - odkrywa samo Twoje dziecko.

Ania Sadowska, autorka bloga aniasadowska.com
 

Masz pytanie? Zostaw je w komentarzach, a odpowiem na nie!
Sprawdź, ile Twoje dziecko zapamiętało z tej rozmowy. Pobierz quiz.
Ułatw sobie rozmowy z dzieckiem o finansach i pobierz nasze quizy:
Pobierz
Dziękujemy za pobranie materiałów.
Materiały przesłaliśmy na adres e-mail, który podałeś.
Ania Sadowska
Podobał Ci się artykuł? Zapisz się na newsletter!
Będziesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach i materiałach,
dzięki którym Twoje dziecko stanie się finansowym prymusem.
Zapisz się
Dziękujemy za zapis do newslettera!
Przeczytaj więcej na ten temat:
Poprzedni Artykuł
Sklep normalny czy wirtualny - Ty wybierasz
Następny Artykuł
Od grosika do złotówki!